Mariusz, Marian, Marysia Filosek

Wokalista, autor tekstów

Sam o sobie

Mariusz: Zawsze chciałem śpiewać, choć wielu mówiło, że nie umiem i lepiej żebym dał sobie spokój. Wiem, że mieli dużo racji, ale uparłem się i dzięki pracy jakoś daję radę 🙂 Śpiewanie w samochodzie czy na imprezach to trochę inna bajka, niż na scenie. Ale na niej właśnie czuję się dobrze, wtedy są emocje, które czują odbiorcy. Najlepszym moim krytykiem jest moja żona, jeśli Ona powie, że dobrze śpiewam to tak jest. Na szczęście coraz częściej mówi OK. Bardzo lubię wieczory, kiedy mogę słuchać mojej ulubionej muzyki czyli Porcupine Tree i Riverside, a w trakcie spożywać golonkę i zapijać jackiem. Kocham pewien rodzaj smutku, to widać w moich tekstach. Uwielbiam pisać, mam pełną „szufladę” tekstów mimo, że szuflady nie mam, to teksty są. Niektóre użyte są w naszych utworach, inne czekają. Bardzo lubię ludzi, ale nie lubię zbyt długo z nimi przebywać. I w ogóle uważam, że człowiek to najgorsze zwierze na świecie :), aleee, lubię ludzi. Najlepiej jednak czuję się sam, na rowerze w górach. Wtedy jestem wolny, jestem tam gdzie uwielbiam być, mimo że brudny, skonany i pogoniony przez psy. Kładę się w trawie i wiem po co żyję, przypominam sobie, że żyję nie tylko dla siebie. Ciągle pracuję nad tym by być odpowiedzialnym człowiekiem nie tylko za siebie. I nie wiem dlaczego w zespole wszyscy mówią do mnie Marian 🙁„.

Inni o Marianie

Na co dzień właściwie spokojny i stonowany. Spokojny spokojnością wulkanu przed erupcją. Pod spokojnością kryje się gorąca lawa myśli i emocji. Wybucha na koncertach, zalewając wszystko emocjonalnym śpiewem i przeżywaniem własnych, niebanalnych tekstów. Zwierze sceniczne, tu się czuje dobrze. Autentyczny. Kopalnia pomysłów na teksty, zagrasz coś, na On już ma do tego tekst. Wokalista pracowity, świadomy swoich ograniczeń, poszukujący. Pomiędzy scenicznymi erupcjami uporządkowany logistyk proAge, załatwia wszystko. Niezastąpiony.

Foty