O zespole

Na pytanie o muzyczne klimaty pada odpowiedź: „Generalnie progresywnie”, a na pytanie o muzycznych przewodników: „Podziwiamy muzyków, którzy na przekór trendom i mainstreamowi robią to, co kochają, a w kieszeni tylko pięści. Chcemy kiedyś te pięści podnieść do góry i otworzyć dłonie do ludzi, którzy będą patrzeć , słuchać i czuć”.

Przed Wami Zespół proAge w składzie:

Mariusz Filosek – wokal
Arek Grybek – perkusja
Marcin Kosakowski – klawiszec
Sławek Jelonek – gitara
Roman Simiński – bas

Poznajcie, każdego z nich :

UWAGA ! Poniższe opisy są prawdziwymi wypowiedziami członków zespołu, bez cenzury

(grozi różnymi reakcjami czytających, za które zespół wraz z managerem nie ponosi odpowiedzialności).

Mariusz Filosek – wokalista, autor tekstów

Mariusz:Zawsze chciałem śpiewać, choć wielu mówiło, że nie umiem i lepiej żebym dał sobie spokój. Wiem, że mieli dużo racji, ale uparłem się i dzięki pracy jakoś daję radę. Śpiewanie w samochodzie czy na imprezach to trochę inna bajka, niż na scenie. Ale na niej właśnie czuję się dobrze, wtedy są emocje, które czują odbiorcy. Najlepszym moim krytykiem jest moja żona, jeśli Ona powie, że dobrze śpiewam to tak jest. Na szczęście coraz częściej mówi OK. Bardzo lubię wieczory, kiedy mogę słuchać mojej ulubionej muzyki czyli Porcupine Tree i Riverside, a w trakcie spożywać golonkę i zapijać jackiem. Kocham pewien rodzaj smutku, to widać w moich tekstach. Uwielbiam pisać, mam pełną „szufladę” tekstów mimo, że szuflady nie mam to teksty są. Niektóre użyte są w naszych utworach, inne czekają. Bardzo lubię ludzi, ale nie lubię zbyt długo z nimi przebywać. I w ogóle uważam, że człowiek to najgorsze zwierze na świecie :), aleee , lubię ludzi. Najlepiej jednak czuję się sam, na rowerze w górach. Wtedy jestem wolny, jestem tam gdzie uwielbiam być, mimo że brudny, skonany i pogoniony przez psy. Kładę się w trawie i wiem po co żyję, przypominam sobie, że żyję nie tylko dla siebie. Ciągle pracuję nad tym by być odpowiedzialnym człowiekiem nie tylko za siebie. I nie wiem dlaczego w zespole wszyscy mówią do mnie Marian :(„.

Arek Grybek – perkusja

Arek (o sobie):Arek Grybek- w pewnych kręgach znany jaku Aru. W kręgach zbliżonych do proAge jako Ojciec Założyciel. Gra na perkusji, bo na niczym innym nie miał czasu się nauczyć. Na wszystkim innym gra jak ma czas. Rockowa dusza, niepoprawny optymista, straszny leń. Jak powie że coś zrobi – to … kiedyś na pewno zrobi. Paradoksalnie wiecznie zapracowany, na nic nie ma czasu. Koneser wyłącznie dobrej muzyki, czekolady w każdej postaci i Jacka Danielsa. Wyznawca teorii że jak coś się nie mieści w głowie – to trzeba mieć to w dupie… Ogólnie przyjazny światu i niegroźny dla otoczenia.”

                                                          

Marcin Kosakowski – klawiszec

Marcin: „Marcin Kosa Kossakowski multiinstrumentalista zagra wszystko i z każdym (taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu – obelżywe zachowanie publiczności). Ambitny (uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu – obelżywe zachowanie publiczności). Skromny (uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu – obelżywe zachowanie publiczności), tylko jak mu się chce a zazwyczaj mu się nie chce… Nie słucham muzyki chyba, że jest dobra np.: szedł Józek od pola, albo wolę se poleżeć na kanapie – taki nowy sport, który uprawiam codziennie. Najlepiej czuję się w klimatach: nic ode mnie nie chciej, bo Cię ugryzę. Reakcja na stres: AGRESJA rozładowywana na Filosku Marianie on to wytrzyma, bo on ma studia a ja nie mam. Kocham swoje syntezatory, nawet kiedyś z jednym spałem, nie napiszę z którym bo inne będą zazdrosne … to było wtedy jak robiłem numer „W sieci”… strasznie mnie zmęczył, taki jest  „skomplikowany ” he he he. Kiedyś nosiłem rozmiar M a teraz noszę L .nie wiem dlaczego .Ps możecie coś jeszcze dopisać jak wam się będzie chciało, bo mi się nie chce.                Hej to  byłem ja Marcin Kosa Kossakowski”.


                           

Sławek Jelonek – gitara

Sławek: Urodziłem się w domu w którym Mama słuchała Mannamu a Tata różnych ogólno-rockowych rzeczy: Led Zeppelin, Marillion, Metallica. Z gitarą zaczęło się, gdy miałem prawdopodobnie 15 lat a mój starszy Brat miał jakiegoś elektryka „Jack B” któregoś dnia, kiedy rodzice spali udało mi się podłączyć. FUZZ, który wykonał mój Tata na kawałku tektury z czekolady do jakiegoś wzmacniacza… i nauczyłem się Dazed and Confused, nie jestem pewien czy rodzice dalej spali po tym zabiegu:) Tak to się zaczęło. Nie uznaję gatunków muzycznych, a z muzyką miałem do czynienia chyba w większości możliwych odsłon, komponowanie muzyki do gier, Dj, technik, akustyk bla bla bla… Co do gatunków muzycznych grałem na klawiszach i z bardziej odjechanych rzeczy zajmowałem się samplami w Psio Crew, który łączy elektronikę z muzyką góralską oraz ambient Trip Hop w Szkocji w bardzo cudownym składzie Lycan Wings… najwięcej swobody i wpier…. daje dobry próg i dobry ambient więc oto proAge:) Pisanie o sobie to dość dziwna sprawa, ja po prostu robię swoje

                           

Roman Simiński – bas

Roman (o sobie):Roman Simiński, gra na basie, choć nie powinien. Jak się załapie do koncertującej kapeli to ma dobrze – basu nie słychać na koncertach, więc może grać cokolwiek. A w studiu realizator zrobi co trzeba. Zatem w proAge mu dobrze. Mógłby być jak Sid Vicious. Ale jest za niski i za gruby. No ale przynajmniej pasuje do basu – który daje „niskie” brzmienie i ma „grube” struny. Prywatnie wielbiciel regionalnego piwa i śląskich rolad. To widać. Nie nosi stringów, nie ceruje skarpetek, ma naturalną skłonność do żulowania się. Dzięki rodzinie i konieczności zarobienia pieniędzy na zapłacenie rachunków czasem się umyje i ubierze w czyste ciuchy. Na jakiś czas. Ogólnie nie groźny, łatwy do oswojenia piwem i roladą. Na schabowy też dobrze reaguje”.