Sam o sobie

Krzysztof: Kiedy w drugiej połowie lat 80-tych ze swoim pierwszym zespołem „Medium”, zmieniliśmy miejsce prób na salkę w Hali Widowiskowej w której też grywał „Czwarty Wymiar”, nigdy bym nie pomyślał, że za 30 lat zagramy w jednym zespole 😉

Muzyka od zawsze była moją pasją a zainteresowanie instrumentami elektronicznymi czy brzmieniem organowym zostało w głównej mierze rozbudzone właśnie w czasach, kiedy zacząłem uczęszczać na zajęcia do Hali Widowiskowej, gdzie Pan Jan Grząba, na co dzień muzyk grający w Operze Śląskiej, prowadził zajęcia wokalne. Pamiętam to niepowtarzalne brzmienie organów tranzystorowych Unitra Eltra B2 z enerdowskim flangerem jako efekt leslie, to było niesamowite, podobnie jak syntezator analogowy Vermona, którego używał Pan Grząba. W tym czasie, między innymi za namową Pana Jana, trafiłem do Szkoły Muzycznej im. F.Chopina w Będzinie i po ukończeniu I-szego stopnia, kontynuowałem naukę Szkole Muzycznej II-stopnia im. Karłowicza w Katowicach.

Pierwszym zespołem w jakim grałem był zespół „Medium”, założony jeszcze w podstawówce, graliśmy w składzie Doors’owskim, bez gitary basowej, głównie covery The Beatels itp. Później było hardrockowe „Thunderbolt”, blues-rockowy zespół „Rzeka” i wiele innych. Najważniejszy dla mnie koncert zagrałem jako support przed Deep Purple z zespołem Kruk w 2011 w Dolinie Charlotty. Obecnie, poza „ProAge”, można mnie usłyszeć na koncertach „Brain Connect” oraz „Drogi Ewakuacyjnej”.

Inni o Krzysztofie

Krzysztofa raczej przedstawiać nie trzeba. Znakomity klawiszowiec, min. współzałożyciel zespołu Kruk, Brain Connect. Zaskakuje muzyczną kreatywnością połączoną z wielką muzyczną dyscypliną. Rzuć jakiś luźny muzyczny pomysł a Krzysztof zaraz zrobi z tego stylowy, muzyczny konkret. Jest w stanie wyczarować każde brzmienie, od klimatycznych, łagodnych i przestrzennych, do twardych i rockowo mocnych. Chyba ma w genotypie wbudowane brzmienie organów hammonda… 🙂